Skip to content Skip to sidebar Skip to footer

Jeszcze rok temu, planując odświeżenie floty komputerów albo rozbudowę serwerowni, o pamięci RAM myślało się na końcu. Była tania, dostępna od ręki, przewidywalna. Dziś to jedna z pierwszych pozycji, nad którą trzeba się poważnie zastanowić — bo ceny poszły w górę o kilkadziesiąt procent w jeden kwartał, a niektóre kości podrożały nawet kilkukrotnie. W sieci mówi się już o „RAMmageddonie”. I choć część nagłówków jest przesadzona, sytuacja jest jak najbardziej realna.

Zaczęło się od jednego wpisu, który pod koniec czerwca zebrał miliony wyświetleń: „centra danych AI pochłoną w 2026 roku 70% światowej produkcji pamięci”. Brzmi jak clickbait. Problem w tym, że w dużej mierze to prawda. Rozłóżmy to na czynniki pierwsze — i przede wszystkim zastanówmy się, co powinien z tym zrobić dział IT.

Skąd wziął się niedobór pamięci

To nie jest historia o pożarze w fabryce ani o pandemicznych korkach w portach, jak w latach 2020–2022. Tegoroczny kryzys jest strukturalny, i to jest kluczowe słowo.

Cały mechanizm sprowadza się do jednej decyzji biznesowej powtórzonej przez trzy firmy. Samsung, SK Hynix i Micron kontrolują razem ponad 90% globalnej produkcji pamięci DRAM. Wszystkie trzy przestawiły swoje linie na produkcję HBM — pamięci o wysokiej przepustowości, która siedzi obok akceleratorów AI, takich jak serwerowe układy Nvidii. Powód jest prozaiczny: marże. HBM jest po prostu znacznie bardziej dochodowe niż zwykłe kości do laptopa.

Haczyk polega na tym, że HBM jest potwornie „waflożerne”. Według szacunków TrendForce wyprodukowanie jednego gigabajta HBM zjada mniej więcej cztery gigabajty powierzchni krzemowego wafla, którą normalnie przeznaczono by na standardowy DRAM. Każdy przesunięty w stronę AI wafel odbiera więc rynkowi wielokrotność tej pojemności w pamięci konsumenckiej i serwerowej. Do tego SK Hynix i Micron zasygnalizowały, że ich HBM jest praktycznie wyprzedane na cały 2026 rok.

Ta słynna liczba 70% — prawda, ale z gwiazdką

Warto rozbroić najgłośniejszą statystykę, bo krąży w dwóch wersjach i łatwo się pogubić.

Liczba 70% pochodzi z analiz IDC, cytowanych między innymi przez Tom’s Hardware i Wall Street Journal: centra danych mają w 2026 roku wchłonąć około 70% całej wyprodukowanej na świecie pamięci. Dla porównania — w 2022 roku ten udział wynosił 20–30%. Skala odwrócenia jest ogromna.

Ale jest druga liczba. TrendForce opisuje to samo zjawisko inaczej i szacuje, że AI zużyje raczej około 20% powierzchni waflowej DRAM. Która z nich jest prawdziwa? Obie. Po prostu mierzą co innego — 70% to udział w gotowej produkcji pamięci, 20% to udział w powierzchni krzemu, a różnica bierze się właśnie z tego, że HBM zjada czterokrotnie więcej wafla na gigabajt. Jeśli ktoś wrzuci Wam jedną z tych liczb jako argument, że ktoś kłamie — nie, po prostu patrzą na dwie strony tego samego medalu. Kierunek i skala nie są kwestionowane przez nikogo.

Jak to wygląda w cenach

Teoria teorią, ale portfel czuje konkrety. Pierwszy kwartał 2026 przyniósł najbardziej gwałtowny ruch cen, jaki rynek pamięci widział od lat. Kilka punktów odniesienia:

  • Kontraktowe ceny DRAM wzrosły o około 80–90% kwartał do kwartału z Q4 2025 na Q1 2026.
  • Wiele SKU pamięci DDR5 podrożało 3,5–4-krotnie, a zestawy DDR4 mniej więcej się podwoiły.
  • Ceny SSD też poszły w górę — niedobór dotyczy również pamięci NAND, nie tylko DRAM.
  • Producenci PC — Dell, HP, Lenovo — podnieśli ceny komputerów o mniej więcej 15–20%.

W lutym 2026 Micron wycofał swoją konsumencką markę Crucial, żeby skupić się na produktach dla centrów danych i HBM. Kiedy producent kości rezygnuje z całego segmentu detalicznego, to najbardziej wymowny sygnał, gdzie leżą priorytety.

Ciekawostka z rynku smartfonów: część producentów zamiast podnosić ceny sięga po „shrinkflację specyfikacji” — po cichu zmniejsza ilość pamięci w modelach ze średniej półki, na przykład z 12 GB na 8 GB. Warto o tym pamiętać, kupując telefony służbowe — ta sama nazwa modelu nie musi już oznaczać tej samej konfiguracji.

Kiedy się skończy? Nieprędko

Tu niestety nie ma dobrych wiadomości. Prognozy się różnią, ale wszystkie wskazują ten sam, odległy horyzont. Analizy Kearney lokują pełne odbicie rynku dopiero około 2030 roku. Ostrożniejsze szacunki mówią o utrzymywaniu się napięcia co najmniej do 2027 roku. Nowe moce produkcyjne Microna zaczną dostarczać znaczący wolumen najwcześniej w połowie 2027. Gartner w analizie z czerwca prognozował wzrost kosztów pamięci rzędu 130% i przedłużający się kryzys sięgający 2027 roku.

Jest jeden umiarkowanie pozytywny sygnał: po stronie konsumenckiej wzrost cen zaczyna nieco hamować, ale wyłącznie dlatego, że kupujący dobili do granicy tego, co są w stanie zapłacić, i popyt zmiękł. To studzenie od strony popytu, a nie naprawa podaży. Hurtowe ceny DRAM i NAND wciąż rosną, bo napędzają je kontrakty na AI.

Co z tym zrobić w praktyce — checklista dla działu IT

Zamiast załamywać ręce, warto potraktować tę sytuację jak każde inne ryzyko dostawcze i wpisać ją w planowanie. Kilka konkretnych ruchów, które można wykonać już teraz.

Wydłuż horyzont zakupowy. Jeśli standardowo planowaliście zakupy z kwartalnym wyprzedzeniem, przy pamięci warto myśleć w kategoriach 12–24 miesięcy. Zamawiaj wcześniej, pod potwierdzone, realne zapotrzebowanie — nie na zapas w ciemno, ale też nie w ostatniej chwili.

Rozważ last-time-buy na starsze standardy. Jeśli macie w parku maszyny na DDR4, których nie planujecie szybko wymieniać, złożenie jednorazowego, większego zamówienia na te kości teraz może być tańsze niż łatanie braków za rok. DDR4 jako standard schodzący jest szczególnie narażone na zniknięcie z półek.

Standaryzuj i miej drugie źródło dostaw. Ujednolicenie konfiguracji DDR5 w całej flocie ułatwia zaopatrzenie, a posiadanie zweryfikowanego, niezależnego dystrybutora jako alternatywy chroni przed sytuacją, w której jeden dostawca nie ma towaru. Przy zakupach z rynku wtórnego lub od dystrybutorów alokowanych SKU — wymagajcie traceability i certyfikatu zgodności. W czasach niedoboru rośnie ryzyko podróbek.

Przejrzyj cykl wymiany sprzętu. To może być rok, w którym wydłużenie życia istniejących maszyn o kolejny sezon jest po prostu tańsze niż wymiana. Dob­rze wykonany upgrade dysku czy czyszczenie systemu bywa bardziej opłacalny niż nowy zakup po nowych cenach.

Uważaj na specyfikacje przy nowych zamówieniach. Skoro producenci po cichu tną pamięć w urządzeniach, weryfikujcie realną konfigurację, a nie tylko nazwę modelu — zwłaszcza przy większych zamówieniach laptopów i telefonów.

„RAMmageddon” to chwytliwa nazwa, ale pod spodem kryje się zupełnie niedramatyczna mechanika: trzy firmy przesunęły produkcję tam, gdzie są większe marże, a AI okazało się bezdennie głodne pamięci. Nie ma tu spisku ani awarii — jest ekonomia działająca dokładnie tak, jak powinna, tyle że w niekorzystną dla nas stronę.

Dla działu IT wniosek jest prosty i mało romantyczny: pamięć RAM przeszła z kategorii „kupię, kiedy będę potrzebować” do kategorii „planuję z wyprzedzeniem jak każdy inny krytyczny komponent”. Im wcześniej wpiszemy to w budżet i harmonogram zakupów, tym mniej boleśnie odczujemy kolejne kwartały. A tych, sądząc po prognozach, będzie jeszcze kilka.

Wyświetl komentarzeZamknij komentarze

Zostaw komentarz